Podziel się tym ze znajomymi na Facebooku!

Relacja z mojej wewnętrznej przemiany + możliwość coachingu

22 czerwca, świeżo po egzaminach we Wrocławiu, przyjechałem do swojego starego przyjaciela na coaching. Przeżycia były niesamowite i podzielę się tu z Tobą tym, co odkryłem podczas dłuuugich 2 dni pracy nad sobą.

Radek Pietkiewicz mieszka w dużym domu otoczonym naturą, w Wołowie, 40 minut od Wrocławia. Przyjechałem do niego, zjadłem coś i od razu zabraliśmy się do „pracy”.

Na czym ta „praca” polegała przez 2 dni? – pewnie zapytasz.

Coaching u Radka jest inny za każdym razem, tak samo jak nie znajdziesz dwóch osób z dokładnie tymi samymi problemami i potrzebami. Jednak generalnie nie jest to typowy biznes czy life coaching, gdzie siadasz z coachem przy stole i gadacie o problemach.

U Radka coaching polega na odczuwaniu, doświadczaniu, odkrywaniu siebie. Było trochę gadania – ale słowa tak jakby płynęły z serca bardziej niż z głowy. Uwalniały skrywane emocje. Obnażały blokady.

Było dużo ruchu, oddychania, wyobraźni pod zamkniętymi powiekami. Jednak najwięcej było odczuwania.

Mentalne blokady puszczają

Po chwili rozmowy sam po sobie zauważyłem, że jestem bardzo nastawiony na wygodę i przyjemność, a boję się dyskomfortu i bólu. Na pierwszy rzut oka – brzmi normalnie, prawda?

Jednak to hamowało mnie przed zapisaniem się na karate, bo choć uwielbiam trenować sztuki walki, to boję się treningu kontaktowego z partnerem. Hamowało mnie to również przed podróżowaniem, ciężką pracą i próbowaniem nowych rzeczy, które mogą się okazać nieprzyjemne.

Krótko mówiąc: ograniczająca blokada.

Radek poprowadził mnie przez 15-minutowy proces. Na jednej stronie kartki wypisałem plusy i minusy przyjemnych doznań w ciele. Na drugiej stronie plusy i minusy nieprzyjemnych doznań.

Gdy powypisywałem je przez chwilę, zauważyłem, że ból wcale nie jest cierpieniem i czymś złym, gdy w pełni go akceptuję, nie oceniam go tylko odczuwam i pozwalam mu być. Nieprzyjemne doznania sprowadzają mnie wtedy do tu i teraz, uspakajają umysł, podnoszą koncentrację i pozwalają bardziej cieszyć się chwilą obecną.

Znalazłem miejsce w swoim życiu zarówno dla tego co przyjemne jak i dla tego co nieprzyjemne.

Następnym krokiem procesu jest połączenie tych dwóch skrajności w jedno. Wziąłem plusy zarówno przyjemności jak i nieprzyjemności i wypisałem je razem w jednym miejscu. Wtedy zrozumiałem, że nie muszę oceniać swoich odczuć jako przyjemne lub nieprzyjemne. Mogę po prostu odczuwać. Dzięki temu czuję że żyję.

Oczywiście na tym się nie skończyło. Życie od razu rzuciło mi wyzwanie sprawdzające, czy się nauczyłem. Wieczorem wskoczyłem pod prysznic nie wiedząc, że muszę włączyć ciepłą wodę po drugiej stronie łazienki. Jak już się rozebrałem i namoczyłem zimną to pomyślałem „no dobra, może trochę wody zleci i zrobi się ciepła”.

10 minut później dalej myłem się, bardzo powoli, lodowatą wodą ze studni podziemnej, aż namoczyłem, namydliłem i umyłem całe swoje ciało.

Do tej pory nie znosiłem zimnych kąpieli i w życiu nie spodziewałbym się po sobie, że odważę się na umycie całego ciała. Jednak tam pod prysznicem nie było ani jednej chwili narzekania, buntu czy cierpienia. Odczuwałem. Tak jak się nauczyłem. Zimna woda była odczuciem. Nie oceniałem go jako nieprzyjemne i dzięki temu stało się całkiem znośne.

To była niesamowita zmiana, szczególnie że tego samego dnia mogłem ją odczuć na własnej skórze pod prysznicem .

Serce się otwiera

Jeśli czytasz moje artykuły od jakiegoś czasu, to pewnie wiesz, że radość bez powodu i otwarte serce to dla mnie żadna nowość. Dlatego nie spodziewałem się wielkich rewelacji w tym zakresie.

Oj, jak bardzo się myliłem! Podczas głębokich medytacji i kierowania uwagi na swoje ciało energetyczne kilkukrotnie krzyczałem z emocji i leciały mi łzy.

W przerwie zjadłem banana i z każdym kęsem czułem jak bardzo on jest ŻYWY. Czułem jak jego życiowa energia mnie wypełnia. Dla kontrastu zjadłem potem ciasteczko owsiane i czułem, że ono jest martwe, ale ma w sobie nutkę orzechów arachidowych, które wibrują jeszcze życiową energią.

Pierwszy raz tak mocno wyczuliłem się na to co jem. Po prostu WOW. Nowy poziom cieszenia się posiłkami.

Zmiany osobiste stają się łatwiejsze

To co opisałem to jeszcze nic. Już teraz zacząłem obserwować, że dużo szybciej przełamuję emocjonalne bloki i zmieniam ograniczające myślenie.

Gdy wrócę do domu, zobaczę namacalne korzyści tych wewnętrznych przemian – większa kreatywność podczas pisania, bardziej rozluźnione ciało i sporo nowych idei na artykuły, rozdziały książki i nagrania.

A jeśli Ty też byś chciał popracować z Radkiem i zainwestować 2 dni w głęboko oczyszczające duchowe przeżycia, najprostszy kontakt do niego jest przez facebooka: www.facebook.com/radekpietkiewicz

Radek z tego co zauważyłem siedzi tam codziennie 🙂 Nie to co ja – chowający się za krzakami i wyskakujący z dziesiątkami artykułów raz na kilka miesięcy.

W każdym razie, jeśli czujesz że potrzebujesz, pisz do niego. Albo do mnie na www.rafaldudek.pl/pomoc-indywidualna

About the Author Rafał Dudek

Rafał to młody człowiek, który w ciągu kilku lat przemienił swoją huśtawkę dobrych i złych nastrojów w wewnętrzną równowagę i prawdziwe spełnienie. Teraz dzieli się z Tobą wiedzą i doświadczeniami, abyś Ty również każdego dnia budził się z uśmiechem na twarzy i sercem szybciej bijącym z podekscytowania.

Zostaw Komentarz:

2 comments
Napisz odpowiedź

5 minut inspiracji i motywacji wzbogaci Twój każdy dzień!

Zapisz się po biuletyn "Danie Dla Duszy" aby codziennie otrzymywać inspirujące artykuły, które poprawią Twoje samopoczucie i zapewni ciągły rozwój!

  • Energia Chi
  • Starożytna mądrość
  • Rozwój osobisty
  • Rozwój duchowy
  • Sekret bezwarunkowego szczęścia
  • Prawo Przyciągania

Na jaki email chcesz otrzymywać codzienną inspirację: