O mnie

red firstCała przygoda zaczęła się gdy miałem 18 lat. Byłem zdolnym uczniem, miałem sukcesy w konkursach i niczego mi nie brakowało.

Oprócz oczywiście tego, co najważniejsze: nie byłem tak naprawdę szczęśliwy.

Miałem cudowne dni, w których z uśmiechem wstawałem o 6 rano aby przywitać dzień pełen pracy. (Tak, nawet w liceum kombinowałem swoje pierwsze internetowe „biznesy”)

Niestety równie często były też dni, w których wszystko było bez sensu, zżerała mnie samotność, przygnębienie, brak chęci do czegokolwiek.

Niektórzy nazywają to depresją

Ja jednak wtedy wiedziałem tylko, że nie będę tak żyć ani chwili dłużej, niż to konieczne.

Powiedziałem sobie stanowczo: „Jestem młody, zdolny, inteligentny i cały świat stoi przede mną otworem …

(Czy Ty też pamiętasz jak to jest mieć 18 lat, czuć się wszechmocny, arogancki i niezniszczalny? )

… chcę tak szczerze być w życiu szczęśliwy i to osiągnę choćby nie wiem co!”.

Mając już szczerze DOŚĆ leżenia w łóżku jak zombi, podjąłem mocną decyzję. Szczęście i spełnienie obrałem sobie za cel w tym etapie życia, gdy każdy młody człowiek wybiera swoją ścieżkę.

Gdy koledzy z klasy kombinowali jak dostać się na najlepsze polibudy, ja pochłaniałem wszelkie materiały z rozwoju osobistego i duchowego po angielsku, jakie udało mi się znaleźć, kupić, czy nawet nielegalnie ściągnąć. (póki jeszcze byłem nieletni i ew. mandat poszedłby na rodziców  )

A jako że nienawidziłem siebie za swoje rzekome lenistwo (wynikające ze stanów depresyjnych) zabrałem się najpierw za…

Produktywność i motywacja

Po przestudiowaniu książek i blogów zorganizowałem sobie czas tak efektywnie, że wychodząc ze szkoły po lekcjach miałem już odrobione wszystkie zadania. Całe popołudnie i wieczór mogłem więc poświęcić na rozwój i pracę nad „biznesami”.

(piszę w „biznesami” w cudzysłowiu, bo mimo że zarobiłem jako nastolatek dobre kilka tysięcy na swojej pasji, każdy szanujący się biznesmen by mnie wyśmiał, gdyby zobaczył JAK to zrobiłem)

Oto głównie materiały z których wtedy korzystałem:

  • Blog rozwojowy Steve’a Pavliny
  • Awaken Your Giant Within – Tony Robbins
  • Unlimited Power – Tony Robbins
  • Getting Things Done – David Allen

Okazało się jednak, że pudło! Osiągałem więcej, jednak nie dawało mi to ani krztyny więcej spełnienia. Ta depresja dalej mnie dobijała aż…

W pewnym magicznym artykule…

gdzieś na stronie Steve’a Pavliny, nawet nie pamiętam już gdzie, usłyszałem po raz pierwszy, że jest coś takiego jak Neurolingwistyczne Programowanie.

NLP to zakres wiedzy o strukturze moich myśli, uczuć, zachowań i zestaw praktycznych technik, w których za pomocą wyobraźni i słów mogę wpływać na swoje myśli, uczucia i zachowania.

Mówiąc prostym językiem, NLP jest praktyczną instrukcją działania mózgu z dołączonym pilotem do sterowania.

Gdy pierwszy raz skorzystałem z NLP, błyskawicznie pozbyłem się tremy przed występem w przedstawieniu teatralnym. Autentycznie przestałem się stresować w 10 minut – szok!

Zafascynowany tymi efektami (jak się już pewnie domyślasz) zacząłem wciągać wszelkie książki i nagrania ze szkoleń NLP, jakie wpadły mi w ręce lub na dysk twardy. (nadal w bardziej lub mniej legalny sposób – moja pasja do rozwoju znacznie przerastała wtedy moje poważanie dla przepisów prawnych i możliwości mojego portfela)

Na początku uczyłem się między innymi z:

  • Frogs Into Princes – Richard Bandler
  • Structure of Magic – Richard Bandler
  • Guide to Trance-formation – Richard Bandler
  • Nagrania ze szkoleń Richarda Bandlera, Owena Fitzpatricka i innych międzynarodowych trenerów NLP
  • Nagrania ze szkoleń Mateusza Grzesiaka, których akurat szczerze nie polecam!

Całą duszą i sercem czułem, że NLP jest dla mnie. Zaawansowana wiedza i umiejętności przychodziły mi z zadziwiającą łatwością. Szybko nauczyłem się wchodzić w stan głębokiego transu i auto-sugestią zmieniać swoje emocje i przekonania.

Ciągle byłem jednak…

GŁODNY po więcej!

Ciągle miałem te huśtawki nastrojów, których niczym nie byłem w stanie trwale usunąć. No i do tego poważnie rozważałem już zostanie trenerem i autorem!

Zgarnąłem więc całą kasę, którą dziadek i rodzice zaoszczędzili na studia, i w przypływie młodzieńczego entuzjazmu, wydałem ją całą na szkolenia!

Oto niektóre ze szkoleń jakie odbyłem przez następne 2 lata:

Kliknij w linki, a zobaczysz skany certyfikatów!

Mam wrażenie że podczas tych 2 lat zrobiłem taki skok do przodu na płaszczyźnie kariery, jakiego nie każdy robi w 10 lat. Z podekscytowanego nastolatka stałem się kompetentnym profesjonalistą.

Podczas ćwiczeń na szkoleniach szybko odkryłem, że świetnie potrafię innych prowadzić przez techniki i dokonywać u nich zmian. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że chcę zostać trenerem.

Bez problemu potrafiłem usunąć stres, złagodzić traumę z przeszłości, wzbudzić w dowolnej osobie dowolny stan emocjonalny na zawołanie.

Zrobiłem postępy na tysiąc różnych sposobów – oprócz tego najważniejszego! Moje depresyjne stany i brak głębokiego spełnienia niestety pozostały nienaruszone.

Aż pewnego magicznego dnia…

Odkryłem jednak zupełnie nową ścieżkę w rozwoju!

Do tej pory byłem mocno nakierowany na sukces – aby mieć więcej, lepiej, być KIMŚ itp. Jak jest jakiś problem to się go rozwala, usuwa i jedzie dalej do przodu!

(W mojej głowie działo się wtedy coś w stylu tłumu ludzi krzyczących „JESTEŚMY ZAJEBIŚCI!” mimo że w głębi serca wiedzą że są do dupy – na TEGO typu szkoleniach nie byłem ale wiem że się dzieją i ludzie tak robią…)

Podejście typowe dla zachodniej kultury – kult pracy i sukcesu. Na powierzchni byłem piękny, silny i rozwinięty – a w głębi serca byłem pusty i cierpiałem.

Wyobraź sobie moje zdziwienie, gdy pierwszy raz usłyszałem Eckharta Tolle i dowiedziałem się, że można inaczej!

Można po prostu być niezależnie od tego co się umie i ma!

Dzięki solidnym fundamentom, bo po tym całym rozwoju byłem wtedy zdrowy, poukładany emocjonalnie, z otwartym umysłem…

Doświadczyłem POTĘŻNYCH przebudzeń!

Nikt do końca nie wie dlaczego niektórzy ludzie słuchając np Eckharta Tolle doświadczają satori (nagłego duchowego przebudzenia) a innym ledwo co poprawia się humor.

Mówi się „byłeś na to gotowy” – ale co się za tym kryje?

Moja teoria – przygotowały mnie na to:

  • moja zdrowa dieta i trening fizyczny zainspirowany przez Steve’a Pavlinę
  • praca nad swoim umysłem metodami NLP aby być otwarty i wolny od negatywnych przekonań
  • praca metodami TLT  aby uwolnić się od negatywnych emocji i stresu

Gdy więc zagłębiłem się w rozwój duchowy, doświadczyłem niesamowitego przebudzenia, utwierdziłem się w bezwarunkowej radości i miłości i otworzyłem na wewnętrzną, intuicyjną mądrość.

Każdy z tych materiałów i autorów był dla mnie absolutnie przełomowy:

  • Potęga Teraźniejszości – Eckhart Tolle
  • The Work of Byron Katie
  • You Are GOD, Get Over It! – Story Waters
  • Tao Te Ching – chińska księga mądrości
  • Prowadzone medytacje – Orin & DaBen

Umiałem już kontrolować swój umysł. Teraz nauczyłem się go obserwować, akceptować i kochać.

Umiałem już zmieniać siebie. Teraz się pokochałem i zaakceptowałem.

Umiałem osiagać. Teraz nauczyłem się po prostu być i cieszyć się bez powodu.

Celowo pomijam tu jednak jednego „nauczyciela”, dzięki któremu poczułem prawdziwe spełnienie i

WRESZCIE pokonałem stany depresyjne!

(w tym momencie gdy to piszę, łzy wzruszenia napływają mi do oczu. Autentycznie! Nie wiem dlaczego. Być może dociera do mnie jak bardzo wdzięczny jestem za swoją ścieżkę i wsparcie na niej otrzymane? Dobrze że to piszę a nie nagrywam – to by był dopiero dylemat! Wyciąć czy zostawić…)

Rozglądając się za czymś w stylu Eckharta Tolle czy Story’ego Watersa natknąłem się na takiego Bashara, który strasznie dziwnie mówił.

Mówił o tym, aby podążać za swoją pasją najlepiej jak potrafię bez żadnych oczekiwań, a wszystko inne się ułoży.

Mówił o tym, że szczęście jest moim naturalnym stanem, a cierpienie jest uczuciem oporu przed rzeczywistością i swoją prawdziwą naturą.

Mówił o tym, ze sensem życia jest doświadczanie i bycie sobą, a to ziemskie życie jest jednym z bardzo wielu, których doświadczam jako dusza.

Brzmi typowo i już to gdzieś słyszałeś?

Oto co było w tym dla mnie nietypowe: gdy go słuchałem, miałem wrażenie że to co mówi nie płynie od niego do mojej głowy.

Odkrywałem to w swoim sercu…

tak jakby te informacje zawsze były częścią mnie, o której chwilowo zapomniałem. Tak jakbym wreszcie przypominał sobie kim naprawdę jestem!

Nie jestem w stanie lepiej ubrać w słowa tej GIGANTYCZNEJ róznicy pomiędzy intelektualnym „tak, wiem, rozumiem” a PRAWDZIWYM „wiem to w każdej komórce swojego ciała”.

Do dziś nie wiem czy mam mówić, że Bashar nauczył mnie najwięcej, czy raczej mówić, że nie nauczył mnie absolutnie nic – za to połączył mnie z tym, co wiedziałem zawsze.

Ta wewnętrzna, intuicyjna mądrość i świadomość kim naprawdę jestem do dziś prowadzi mnie nieomylnie. Dawne stany depresyjne teraz zamieniły się w nieco lżejsze dni, w których dalej jestem szczęśliwy i robię to, co mnie pasjonuje.

Właśnie wtedy, gdy odkryłem Bashara i rozwiązałem największy problem swojego życia, eksplodowała ilość inspirujących tekstów i wideo, które tworzyłem na tą stronę.

Pisałem i nagrywałem z serca, a nie z głowy. Czasem nawet bezpośrednio przelewałem intuicyjny przekaz na papier za pomocą automatycznego pisania. Tak powstał np. bardzo popularny artykuł o bezwarunkowej miłości i wiele fragmentów Dania dla Duszy.

W miarę jak strona robiła się coraz bardziej popularna, czytelnicy coraz częściej zaczęli prosić mnie o pomoc indywidualną w trudnych sprawach.

Szybko odkryłem, że połączenie technik rozwoju osobistego poznanych na szkoleniach z intuicyjną mądrością mojego otwartego serca daje POTĘŻNE REZULTATY.

Absolutnie zakochałem się w tym stylu life coachingu i z coraz lepszymi efektami robię to do dziś!

Oczywiście nadal nie jest to historia typu „żył długo i szczęśliwie”. W moim życiu pojawia się co najmniej tyle samo trudności i przeciwności co u każdego człowieka. Powiedziałbym nawet że więcej!

Nie ważne jednak czy na powierzchni wszystko mi się ładnie układa.

Ważne, że w głębi serca wiem kim jestem, po co tu jestem i jak się cieszyć zarówno łatwą jak i trudną chwilą.

Ta strona istnieje po to…

abyś Ty również mógł to dla siebie odkryć!

Oprócz tego co tu wymieniłem, w rozwoju osobistym i duchowym jest bardzo wiele pułapek. Niektórzy autorzy i trenerzy dosłownie cofnęli mnie w rozwoju.

Wiem jak to jest szukać czegoś więcej, czegoś głębszego. Wiem również jak to jest nie wiedzieć w którą stronę pójść i być przeładowanym książkami, kursami i metodami ze wszystkich stron.

Dlatego moja misja jest taka:

Przedstawię Ci rozwój osobisty i duchowy w rozsądny, praktyczny sposób, który doprowadzi Cię do wewnętrznej równowagi, wewnętrznej mądrości i spełnienia, na których Ci zależy.

  • żadnego dziwnego bujania w obłokach,
  • żadnych płytkich technik które nie dotykają sedna problemu,
  • żadnego wkręcania Ci negatywnych przekonań, które będziesz musiał potem sobie usuwać (jest tego przerażająco dużo w rozwoju duchowym)

Właśnie znalazłeś sobie jedno miejsce, w którym poukładasz i ukierunkujesz swój rozwój. Zostań i korzystaj! 🙂

Najlepiej zacznij od zapisania się po Danie dla Duszy – newsletter, w którym codziennie przyślę Ci inspirujący tekst. Dzięki temu codziennie, nawet w najbardziej zajętym dniu, będziesz mieć swoje 5 minut rozwoju. Na dłuższą metę zrobi to potężną różnicę!

A gdy zapiszesz się po Danie dla Duszy i stwierdzisz, że chcesz więcej, zanurkuj w mój kanał YouTube po najnowsze nagrania!

Jeśli natomiast czujesz, że osobisty kontakt ze mną najszybciej i najlepiej by Ci pomógł, zapraszam po life coaching poprzez Skype, który pomógł już wielu osobom takim jak Ty!

Zostaw Komentarz:

13 comments
Napisz odpowiedź

5 minut inspiracji i motywacji wzbogaci Twój każdy dzień!

Zapisz się po biuletyn "Danie Dla Duszy" aby codziennie otrzymywać inspirujące artykuły, które poprawią Twoje samopoczucie i zapewni ciągły rozwój!

  • Energia Chi
  • Starożytna mądrość
  • Rozwój osobisty
  • Rozwój duchowy
  • Sekret bezwarunkowego szczęścia
  • Prawo Przyciągania

Na jaki email chcesz otrzymywać codzienną inspirację: