Radość z Życia – Jak otworzyć swoje serce?

Godzina piąta. Wyjazd z pracy. “Znowu korek!” mamroczesz stukając niecierpliwie palcami w kierownicę. “No jedź wreszcie, zielone!”. Wreszcie w domu. Parkujesz, wchodzisz. Wymieniasz kilka słów z domownikami i zajmujesz się swoimi sprawami.

“Normalna” scena z codziennego życia. Na tyle powszechna, że można by się oszukiwać, że “życie takie właśnie jest”. A jednak…

Róża symbolizująca serce otwarte na radość z życiaGodzina piąta. Wyjazd z pracy. Wsiadając do swojego samochodu dotykasz go i uśmiechasz się, czując wdzięczność za to że go masz.  Gdy samochody zatrzymują się na czerwonym, obserwujesz świat za oknem auta. Twoje oczy przyciąga cudownie błękitne niebo, drzewa tańczące na wietrze, sporadyczne uśmiechy na twarzach przechodniów. Twoje serce otwiera się jeszcze bardziej na piękno dookoła Ciebie.

Wreszcie w domu. Parkujesz, wchodzisz. Obdarowujesz domowników szczerym uśmiechem i miłymi słowami. Dzielisz się miłością, czy to w postaci komplementu, herbatki czy zwykłego “cześć” wypowiedzianego z uśmiechem.

Jak Ci się ta scena podoba? “Nienormalna”, prawda? Jest tak rzadkim zjawiskiem, że można by się oszukiwać, że “tak się na co dzień nie da żyć”.

A jednak, miewam dni, w których moje serce jest tak szeroko otwarte. Mojej bliskiej przyjaciółce zdarza się to jeszcze częściej. TAK SIĘ DA.

Pytanie do Ciebie brzmi więc: Gdyby tak się dało, czy chciałbyś miewać takie chwile?

Chwile, w których Twoje serce się otwiera. Zamiast walczyć z rzeczywistością, płyniesz przez swoje życie rozluźniony. Zamiast osądzać ludzi swoim umysłem, obdarowujesz ich swoim sercem. Zamiast się niecierpliwić, cieszysz się każdą chwilą. Tak się da. Pytanie: czy chcesz się tego nauczyć?

Otwórz swoje serce na radość z życia prostym sposobem:

Rzucę teraz dziwną metaforę :-) . Z otwieraniem serca jest trochę jak z otwieraniem słoika. Z początku słoik za Chiny nie chce ruszyć. Jednak gdy przekręcisz wieczko choćby o centymetr, to dalej już pójdzie łatwo.

Gdy pierwszy raz otwierasz swoje serce, masz tysiąc logicznych wymówek żeby tego nie robić. Nagle wszystko Cię rozprasza. Trzeba pozmywać naczynia! Ta metoda i tak pewnie nie zadziała… Przez 10 sekund mi nie wychodzi, więc się już poddam.

Zignoruj te wymówki i zrób ćwiczenie do końca. Gdy poczujesz jak Twoje serce się otwiera, to dalej już pójdzie łatwo. Miej tą świadomość, że z początku jest opornie a potem coraz łatwiej.

Obiecaj sobie, że zainwestujesz co najmniej 5 minut w ten sposób. Ja w zamian obiecuję Ci, że za 5 minut będziesz uśmiechnięty i rozluźniony.

Wyłącz wszystko, co mogłoby Cię rozpraszać: telewizor, muzykę, Skype itp. Zamknij drzwi do pokoju. To jest Twój czas dla siebie. Jesteś teraz zajęty. Świat poczeka. Gdy będziesz gotowy:

  1. Usiądź wygodnie i zamknij oczy. Przyłóż ręce do swojego serca. Poczuj jak bije. Przez 2 minuty odczuwaj bicie swojego serca. Pozostań rozluźniony i skoncentrowany na tym, co czujesz.
  2. Po 2 minutach pozostań w tej samej pozycji, z dłońmi przyłożonymi do serca. Oddychaj głęboko i powoli, bez żadnych przerw między wdechem i wydechem. Z każdym wdechem wyobraź sobie jak piękne, jasne światło wypełnia Twoje serce. Z każdym wydechem wyobraź sobie, że wydychasz resztki stresu, napięcia i dyskomfortu. Rób to przez 2 minuty.
  3. Po 2 minutach otwórz oczy. Rozejrzyj się wokół siebie. Zauważ, że wszystko wygląda tak jakby inaczej. Spójrz przez okno. Obserwując świat oczami, odczuj go również swoim sercem. Pomyśl o bliskich Ci osobach i poczuj je swoim sercem.

(jeśli czytasz to nie robiąc ćwiczenia, ten trzeci punkt może brzmieć dla Ciebie dziwnie. Ale to jest OK. Jeśli nic nie zrobisz, Twoja strata. Jeśli zrobisz wszystko w 30 sekund i nie zadziała, Twoja strata.)

Przepiękne 5 minut :-) Jak się czujesz? Czy chciałbyś opisać swoje odczucia w komentarzu? Czy chciałbyś odejść od komputera i coś zrobić? Czy chciałbyś zaczynać i kończyć każdy dzień z otwartym sercem? Zrób to, na co masz ochotę!

Pozdrawiam Cię prosto z serca,

Rafał Dudek

Jak wpadłem w wypalenie zawodowe

Wakacje 2011 roku. Dopiero co wkręciłem się w Starcrafta. Jest to gra strategiczna, w której musisz wymyślić  plan, szybko reagować  i przechytrzyć przeciwnika pod presją czasu. Najlepsi gracze na świecie spotykają się w mistrzostwach o grubą kasę i honor dla swoich drużyn.

(czytaj a dowiesz się jak uniknąć wypalenia zawodowego)

Gra jest zarówno wciągająca jak i stresująca. Po intensywnych godzinach treningu aż kręciło mi się w głowie. Gdybyś do mnie podszedł, gdy byłem zmęczony, i  zapytał “ile jest 7 razy 8?”, to pewnie bym nie policzył.

Ale to było OK. Byłem z siebie dumny, że trenowałem i dawałem z siebie wszystko. Dla faceta zmęczenie po intensywnej pracy może być przyjemne. To takie męskie :-) .

Jak powstaje wypalenie zawodowe?

Najgorsze jednak, że denerwowałem się, gdy dużo przegrywałem. To nie jest  tylko mój problem. Wielu graczy Starcrafta czuje się źle gdy im nie wychodzi i nikt do końca nie wie jak sobie z tym radzić. Po mentalnym wysiłku ciężko jeszcze znaleźć w sobie siły, żeby zatroszczyć się o swoje emocje.

Nie wiedziałem co zrobić z tymi emocjami po porażkach. Nie miałem siły ani czasu szukać rozwiązań. Więc co robiłem?

Wcinałem więcej ciastek. Oglądałem ulubione seriale. Chatowałem na facebooku. Gdy byłem zmęczony po treningu, to zapychałem swój wolny czas tymi chwilowymi przyjemnościami. Uciekałem od swojego stresu, od samokrytyki i podenerwowania.

Na krótką metę wydawało się to działać. “Przetrwałem” kilka miesięcy treningu Starcrafta.

Tylko że nagle…

To było w Boże Narodzenie, dzień po Wigilii. Trenowałem ostro tak jak zwykle. Jednak byłem wtedy jakoś dziwnie niecierpliwy. Łatwo się rozpraszałem. W ogóle nie zależało mi na grach. W sumie to nie chciało mi się nawet grać. Trenowałem z rutyny, jak automat. Po kilku grach rzuciłem to w cholerę i zacząłem oglądać filmy.

Tak się zaczęło. Blokada. Wypalenie zawodowe. Załamka. Nazwij to jak chcesz :-) Wszystkie te emocje, które w sobie tłumiłem, dały o sobie znać. Przez ostatnie pół roku Starcraft był moją największą pasją. Aż tu nagle w ogóle nie chciało mi się grać.

Co gorsza, gdy zaczynałem, to po każdej grze zwalał się na mnie jeszcze większy stres i nerwy, niż zwykle. Tak jakby moje ciało nie mogło już pomieścić więcej emocji i musiało je z siebie wyrzucić.

Oczywiście wtedy nie miałem wyjścia. Musiałem wreszcie posprzątać ten emocjonalny bałagan, wydostać się z wypalenia zawodowego.  Po tylu miesiącach tłumienia swoich nerwów nie było łatwo. Próbowałem NLP, Timeline Therapy, medycyny energetycznej i wielu innych podejść.

Dopiero dzisiaj, 11 lutego 2012, mogę śmiało powiedzieć “Zagram sobie w Starcrafta i będę się czuł z tym dobrze!”. Po miesiącu intensywnych zmian emocjonalnych uwolniłem się od tego ciężaru.

Bądź mądrzejszy ode mnie. Naucz się:

Jak uniknąć wypalenia zawodowego?

Oczywiście, jak to Polak, stałem się mądry po fakcie. Dokończyłem w tym tygodniu czytać książkę Art of Learning w której Joshua Waitzkin dzieli się niesamowitymi odkryciami z psychologii sportu.

Okazuje się, że sportowcy, którzy tłumią i znieczulają swoje emocje często miewają depresje i spadki formy. Natomiast mistrzowie tacy jak Michael Jordan czy Tiger Woods uczą się odczuwać swoje emocje i kierować je w stronę zwycięstwa.

Michael Jordan jest znany z rzucania odważnych słów na boisku. Gdy tylko któryś z przeciwników odpowie na jego prowokacje, Jordan przemieni swój gniew na energię do gry i zdobędzie jeszcze więcej punktów. Jest w tym tak dobry, że trenerzy przeciwnych drużyn stanowczo zabraniali swoim zawodnikom odzywać się do Jordana.

I wiesz co? Tu nie chodzi o sport. Tu chodzi o Twoje uczucia na co dzień.

Co robisz, gdy jesteś zestresowany? Albo gdy czymś się martwisz? Przypomnij sobie!

  • Włączasz telewizor i surfujesz po kanałach?
  • Jesz coś smacznego, choć nie jesteś głodny?
  • Wychodzisz na papierosa?
  • Przeglądasz facebooka lub demotywatory w Internecie?
  • Robisz coś innego,  żeby odciągnąć swoją uwagę od problemu?

Wiem, że ja tak robiłem :-) Tak łatwo jest włączyć film, złapać przekąski i zapomnieć o problemach. Ale czy to pomaga? Mi nie pomogło. Wręcz doprowadziło mnie do wypalenia zawodowego!

Jeśli chcesz poradzić sobie ze stresem na dobre, przestań uciekać! Poczuj te emocje. Wysłuchaj swoich myśli. Dowiedz się, o co Ci tak naprawdę chodzi. Prawdziwy spokój znajdziesz, gdy zajrzysz wgłąb swoich emocji, a nie z dala od nich.

Czym tak naprawdę się stresuję?

Gdy przegrywam, to myślę sobie, że powinienem był wygrać. Że to nie fair. Że jestem beznadziejny.

Czy to jest w ogóle możliwe, żeby wygrywać każdą grę?

Nawet najlepsi gracze wygrywają max. 60% gier. Każdy przegrywa. Nie ma w tym nic złego…

Stres ustaje… Samokrytyka ucicha…

Im lepiej zrozumiesz swoje emocje, tym łatwiej Ci będzie z nich wyjść. Każda chwila, w której odczuwasz swoje emocje w pełni, prowadzi Ciędo rozwiązania. Nawet jeśli logicznie tego nie widzisz. Mówię Ci to z własnego doświadczenia, którego sam do końca logicznie nie rozumiem. Jednak wiem że tak jest, bo wiele razy odczuwałem swój smutek lub gniew aż nagle przestałem. W jakiś sposób zrozumiałem tą emocję, nauczyłem się co ona chce mi przekazać i nagle poczułem się lepiej.

Następnym razem gdy przyłapiesz się na uciekaniu w filmy, przekąski lub Internet, zapytaj siebie: “Czy ja od czegoś uciekam? Jak się teraz czuję?”. Daj sobie minutę. Zamknij oczy i skup się na swoim ciele. Jak się czujesz? Czy od czegoś uciekasz?

Zrób to! Zobaczysz, będzie fajnie. Poznasz siebie od nowej strony :-)

Radość z Życia znajdziesz POZA pułapką osiągania celów

Czy Ty też kiedyś myślałeś, że aby być szczęśliwym, trzeba wiele osiągnąć? Czy wydawało Ci się, że radość płynie z kupowania sobie luksusowych komfortów i otaczania się fajnymi ludźmi?

Być może dalej tak myślisz ;-)

W ostatniej klasie liceum odkryłem sposób na biznes, który wtedy przynosił konkretne zyski. Grałem wtedy w Tibię – taką grę internetową, w której byłem częścią dużej społeczności. Jakaś część tej społeczności używała programu do oszukiwania w Tibię.

Oszukiwanie w ten sposób wymagało umiejętności pisania prostych programów. Szwedzi i Holendrzy grający w Tibię chętnie płacili mi w euro za napisanie prostego programu.

Mając 18 lat zarobiłem tak w miesiąc ponad 1000zł nie wychodząc z domu. Było to dla mnie wielkim WOW! Miałem więcej pieniędzy niż kiedykolwiek wcześniej w życiu.

Zawsze sobie wyobrażałem, jaki będę szczęśliwy, gdy będę mógł sobie kupić co tylko zechcę. Hurra! Już nigdy nie pożałuję sobie pieniędzy na słodycze, kino i podróże.

Przez kilka dni byłem w radosnym szoku – kupowałem sobie  słodycze, chodziłem do kina i innych fajnych miejsc. Kupiłem sobie kilka książek. Czerpałem z tego prawdziwą radość. Tylko że…

Po kilku dniach kompletnie się do tego przyzwyczaiłem. Stało się to dla mnie normą i już tak nie WOW-owało i nie cieszyło.

Przyzwyczaiłem się zupełnie tak, jak Ty się przyzwyczajasz do zapachu panującego w Twoim domu. Gdy wchodzisz do domu to czujesz jak tam pachnie. Być może myślisz sobie „warto byłoby wywietrzyć” albo „mmm, naleśniki!”. Po minucie jednak kompletnie zapominasz o tym zapachu i przestajesz go czuć, bo się przyzwyczajasz.

Dokładnie tak samo miałem z pieniędzmi. Przyzwyczaiłem się że mam pieniądze i przestało mi to dawać radość.

Gdyby pieniądze miały cały czas czynić mnie szczęśliwym, to musiałbym ciągle mieć ich coraz więcej. Ciągle musiałbym mieć to uczucie „WOW, ile ja mam kasy! Hurra!”. Gdy już przyzwyczaiłem się do tysiąca, to musiałbym mieć 10 000zł aby poczuć się tak szczęśliwy, że mam mnóstwo kasy. A potem 100 000zł. A potem?

Tak jest z każdym szczęściem, które czerpiesz z posiadania czegoś – pieniędzy, udanego związku, nowego samochodu. Cieszysz się tym przez kilka dni, a potem się przyzwyczajasz. Dlatego właśnie nie masz szans odnaleźć trwałego szczęścia w posiadaniu czegoś.

Pomyśl o tych wszystkich rzeczach i osiągnięciach, które chcesz mieć i myślisz sobie „Jak TO będę miał, to będę szczęśliwy!”. Pomyśl o tym i zrozum, że jak będziesz to miał, to się przyzwyczaisz i postawisz sobie kolejny warunek do szczęścia. Przyzwyczaisz się i znajdziesz sobie kolejne TO do zdobycia.

Szukając szczęścia w osiąganiu celów biegasz jak chomik  na kółku. Nie masz szans na trwałe szczęście. Dopiero zaglądając wgłąb siebie odkryjesz radość bez granic w każdej chwili życia. Prawdziwa radość nie jest niczym uwarunkowana. Nie potrzebuje niczego aby zaistnieć.

Kiedyś nie miałem o tym pojęcia. Utkwiłem w pułapce osiągania celów myśląc „jak TEN cel osiągnę to wreszcie będę szczęśliwy!”. Widziałem na własne oczy, że trwałej radości to nie dawało. Gdy już się miałem załamać… Gy już nie wiedziałem co zrobić żeby wyrwać się z pułapki dobrych i złych nastrojów… Zrozumiałem!

Prawdziwa radość płynie z każdej chwili przeżytej w pełni

7 Złotych Pomysłów Jak Szybko Się Zestarzeć w Stresującej Pracy

Dobrze wiesz jak bardzo w dzisiejszych czasach etatowa praca relaksuje i pozytywnie wpływa na zdrowie. :-)

Szczególnie dobrze płatna praca w dużych firmach, gdzie trzeba zostawać po godzinach i współpracować z ludźmi, których najchętniej byś udusił.

W tym artykule dowiesz się jak stresować się bardziej. Dzięki tym Siedmiu Złotym Pomysłom szybciej się zestarzejesz i stracisz swoją stresującą pracę. Co za ulga!

1. Poproś szefa o dodatkowe obowiązki!

Zostajesz po godzinach z przepracowania? Nie szkodzi! Powiedz szefowi, że gdyby miał jakieś dodatkowe zadania to zawsze może na Ciebie liczyć. Przecież Ty tak bardzo lubisz pomagać i się angażować, prawda?

Nie szkodzi, że zostaniesz w pracy od rana do wieczora! Kto by chciał odpoczywać i bawić się, gdy można pracować po godzinach za darmo!

2. Zaprzyjaźnij się z osobą, której nie znosisz!

Na pewno jest w Twojej pracy jakaś osoba, za którą nie przepadasz. Nawiąż z nią lepszy kontakt! Zaangażuj się w projekty wspólnie z tą osobą. Pogadaj z nią na przerwach. Zaproś ją do kina i na kawę. Kup pierścionek i oświadcz się tej osobie – jeśli oczywiście płeć na to pozwala.

Nic tak nie stresuje jak więcej czasu z osobą, której nie znosisz. A jeśli za nią wyjdziesz i będziecie mieć dzieci podobne do tej osoby – zestarzejesz się jeszcze szybciej!

3. Zrób sobie totalny bałagan na biurku!

Porozrzucaj swoje rzeczy wszędzie gdzie się da na biurku, tworząc kilkuwarstwowy bałagan. Spróbuj ułożyć jak najwięcej śmieci, niedokończonego jedzenia i ważnych dokumentów w stos na biurku. Ułóż jak największy bałagan a następnie pracuj na szczycie tej sterty śmieci.

Tylko uważaj, żeby nie spowodować lawiny…

Zobaczysz, bałagan na biurku tak skutecznie stresuje, że wkrótce koledzy zaczną Cię pytać jak Ty to robisz. Też będą chcieli mieć taki bałagan!

4. Odpoczynku unikaj jak ognia!

Relaksujący odpoczynek to największy wróg stresu. Bądź ostrożny wieczorami i weekendami żeby nie odpoczywać zbyt wiele.

Szczególnie wystrzegaj się słuchania przyjemnej muzyki, długiego snu i szalonej zabawy.

Jeśli już musisz zabijać czas to rób to w stresujący sposób – oglądaj filmy o zabijaniu, zadzwoń do tej osoby z pracy, której nie znosisz. W weekend koniecznie martw się tym, jak w poniedziałek praca da Ci popalić.

5.  Koncertuj w korku

Stoisz w korku drogowym? To jest Twój czas, gwiazdo rocka, rozpocznij swój koncert!

Twoim instrumentem jest klakson samochodowy. Naciskaj go jak najczęściej, bo nic tak nie stresuje jak glośne dźwięki. Słowami piosenki niech będą wyzwiska w stronę „pajaca, który spowodował korek”. Wkurzaj się ostro, wkurzaj się często.

Pamiętaj o regule rocka nr 1: Play it ****ing loud!

6. Wyżyj się – niech stres z Ciebie wypłynie!

Zainwestuj w usuwacz stresu – niecałe 40zł na allegro.

Noś go ze sobą do pracy. Gdy czujesz, że stres się zbliża, użyj usuwacza stresu na najbliższym przedmiocie. Najlepiej urządzeniu elektrycznym, lub na kruchym szkle. Nie używaj usuwacza stresu na osobach ze względu na konsekwencje prawne.

7. Pochwal się w komentarzu!

Jeśli żaden z pierwszych sześciu pomysłów nie jest w Twoim stylu – pozostaje Ci siódmy. Napisz w komentarzu jaki jest Twój największy problem lub wyzwanie w stresującej pracy.

Napisz, a poczujesz się lepiej! Dodatkowo, pomożesz mi napisać książkę o usuwaniu stresu w pracy, w której będą prawdziwe Złote Pomysły :-)

Jaki jest Twój największy problem lub wyzwanie w stresującej pracy?

 

Radość Odważnego Życia – Jak się przełamać, gdy ciało odmawia posłuszeństwa

Na widowni zapadła niewygodna cisza. Gorące powietrze (jak to w Indiach) wyciskało ze mnie pot. Ukąszenia komarów (jak to w Indiach) dawały mi popalić.

Pierwsza międzynarodowa debata dobiegała końca. Dzisiaj siedziałem wygodnie na widowni – za to jutro miałem występować w drugiej debacie.

Temat oczywiście dalej pozostał kontrowersyjny. Uczestnicy konkursu-debaty mieli już swoje 3 minuty i wystąpili całkiem nieźle. W ramach podsumowania prowadzący zwrócił się do widowni z pytaniem „Czy ktoś z widowni wyjątkowo chciałby się wypowiedzieć na ten temat?”.

Myślę sobie „Yea, right… Już widzę jak ktoś się odważy wyjść przed 300 Hindusów i 100 reprezentantów państw Ameryki, Azji i Europy.”. Oczywiście miałem rację. Ochotników ani widu ani słychu. Myślę sobie:

„Jeśli ktoś ma na to jaja, to tylko ja. Ale … eech, nie wiem co powiedzieć. No dobra, wiem co powiedzieć, ale co jeśli się pomylę i zrobię z siebie głupka?

To było całe 2 lata temu, ale już wtedy szalenie uwielbiałem występować publicznie. Chciałem wyjść i się wypowiedzieć, ale nie mogłem się zdobyć na odwagę.

Spróbowałem wstać z tłumu siedzącej widowni, ale ciało odmówiło mi posłuszeństwa. Myślałem sobie „wstawaj, dawaj, póki masz szansę” ale nie mogłem… Chciałem ale nie miałem jaj.

Wtedy przypomniała mi się prosta metoda, która kiedyś obiła mi się o uszy.

Jak się przełamać i zrobić coś odważny krok w stronę prawdziwej radości z życia?

To, co wtedy zrobiłem pomaga mi w przeróżnych tarapatach:

  • Gdy mam wstać z łóżka wcześnie rano niewyspany,
  • Gdy mam wstać i wystąpić publicznie,
  • Gdy chcę zagadać do dziewczyny w autobusie, na przystanku itp.
  • Gdy trzeba się zmusić do nudnych obowiązków, np. sprzątania domu
  • Gdy chcę kogoś o coś poprosić, przeprosić lub przyznać się do czegoś, ale nie mogę się zdobyć na odwagę

To świetna metoda i gdy ją już wyćwiczysz, będziesz mógł się przełamać w każdej sytuacji. Jedyne czego wymaga to odrobina skupionej koncentracji:

Siedząc wtedy na debacie i zdobywając się na odwagę, żeby wstać, zacząłem zalewać swój umysł myślą o wstaniu z krzesła. Skupiłem się tylko i wyłącznie na tym, by moje ciało wstało. Myślałem sobie „Wstań! Wstań! Wstań TERAZ!”. Wyobraziłem sobie, że wstaję. Skupiłem się na ruchu rąk opierających się o krzesło i wypychających mnie w górę. Skupiłem się na ruchu wstawania z krzesła.

Moje ciało nie było w stanie oprzeć się rozkazowi, który tak mocno wysyłałem we wszystkich trzech modalnościach:

  1. powtarzając w myślach „wstawaj!”,
  2. wyobrażając sobie, że wstaję,
  3. czując ruch swoich mięśni, które wstają

Nie myślałem co będzie dalej, co będę mówił i jak wypadnę. Skupiłem się tylko na tym, żeby wstać. I udało się!

Potem już poszło gładko. Skupiłem się tylko na tym, żeby podnieść rękę. A potem skupiłem wszystkie swoje siły, żeby się uśmiechnąć i powiedzieć „I would like to speak, if I can have the chance”.

Dalej nie było odwrotu. Wyszedłem na scenę, rzuciłem mocny argument poparty oczywistym przykładem i przekonałem do siebie większość widowni. Zszedłem słysząc oklaski – przysiągłbym że były głośniejsze, niż otrzymali zawodnicy mówiący przede mną.

Może to dlatego przypadłem do gustu publice, że byłem jednym z nich – gościem z widowni? Wystąpiłem, choć nie musiałem. Przełamałem swój strach i do dzisiaj jestem z tego dumny.

Technika jest prosta – skup WSZYSTKIE swoje siły i CAŁĄ swoją uwagę na pierwszym kroku do tego, co chcesz zrobić:

  • Jeśli chcesz wstać z łóżka, najpierw zmuś się do dziarskiego przeciągnięcia się
  • Jeśli chcesz zagadać do dziewczyny, najpierw skoncentruj się w 100% na spojrzeniu jej w oczy z uśmiechem. Dopiero gdy to zrobisz, wydaj z siebie dźwięk „hej!” A co powiedzieć dalej – tym się martw później!
  • Jeśli chcesz się zmusić do zmywania podłogi to skoncentruj wszystkie swoje siły na wstaniu i pójściu do łazienki. To łatwe – umiesz przecież pójść do łazienki. Dopiero potem myśl o nalaniu wody i płynu do wiaderka. A dopiero potem o zamoczeniu mopa. Jeden krok naraz.

Skup wszystkie swoje siły na pierwszym kroku. Wydawaj głośne komendy pewnym głosem w swojej głowie. Wyobrażaj sobie że to robisz. Czuj ruch swoich mięśni robiących to, do czego chcesz się przełamać. Zobaczysz, że Twoje ciało nie oprze się tak silnemu rozkazowi.

Następnie skup się na drugim kroku. Potem trzecim. A potem już pójdzie coraz łatwiej.

Jasne, wymaga to trochę samodyscypliny. Ale jeśli naprawdę chcesz zrobić coś odważnego, to jest sposób żeby się przełamać i do tego zmusić.

Technika – trochę wysiłku i koncentracji

Bycie z siebie dumnym przez resztę swojego życia, bo zrobiłeś coś wyjątkowego – BEZCENNE

« Older Posts