Radość z Życia znajdziesz POZA pułapką osiągania celów

Czy Ty też kiedyś myślałeś, że aby być szczęśliwym, trzeba wiele osiągnąć. Czy wydawało Ci się, że radość płynie z kupowania sobie luksusowych komfortów i otaczania się fajnymi ludźmi?

Być może dalej tak myślisz ;-)

W ostatniej klasie liceum odkryłem sposób na biznes, który wtedy przynosił konkretne zyski. Grałem wtedy w Tibię – taką grę Internetową, w której byłem częścią dużej społeczności. Jakaś część tej społeczności używała programu do oszukiwania w Tibię.

Oszukiwanie w ten sposób wymagało umiejętności pisania prostych programów. Szwedzi i Holendrzy grający w Tibię chętnie płacili mi w euro za napisanie prostego programu.

Mając 18 lat zarobiłem tak w miesiąc ponad 1000zł nie wychodząc z domu. Było to dla mnie wielkim WOW! Miałem więcej pieniędzy niż kiedykolwiek wcześniej w życiu.

Zawsze sobie wyobrażałem, jaki będę szczęśliwy, gdy będę mógł sobie kupić co tylko zechcę. Hurra! Już nigdy nie pożałuję sobie pieniędzy na słodycze, kino i podróże.

Przez kilka dni byłem w radosnym szoku – kupowałem sobie  słodycze, chodziłem do kina i innych fajnych miejsc. Kupiłem sobie kilka książek. Czerpałem z tego prawdziwą radość. Tylko że…

Po kilku dniach kompletnie się do tego przyzwyczaiłem. Stało się to dla mnie normą i już tak nie WOW-owało i nie cieszyło.

Przyzwyczaiłem się zupełnie tak, jak Ty się przyzwyczajasz do zapachu panującego w Twoim domu. Gdy wchodzisz do domu to czujesz jak tam pachnie. Być może myślisz sobie „warto byłoby wywietrzyć” albo „mmm, naleśniki!”. Po minucie jednak kompletnie zapominasz o tym zapachu i przestajesz go czuć, bo się przyzwyczajasz.

Dokładnie tak samo miałem z pieniędzmi. Przyzwyczaiłem się że mam pieniądze i przestało mi to dawać radość.

Gdyby pieniądze miały cały czas czynić mnie szczęśliwym, to musiałbym ciągle mieć ich coraz więcej. Ciągle musiałbym mieć to uczucie „WOW, ile ja mam kasy! Hurra!”. Gdy już przyzwyczaiłem się do tysiąca, to musiałbym mieć 10 000zł aby poczuć się tak szczęśliwy, że mam mnóstwo kasy. A potem 100 000zł. A potem?

Tak jest z każdym szczęściem, które czerpiesz z posiadania czegoś – pieniędzy, udanego związku, nowego samochodu. Cieszysz się tym przez kilka dni, a potem się przyzwyczajasz. Dlatego właśnie nie masz szans odnaleźć trwałego szczęścia w posiadaniu czegoś.

Pomyśl o tych wszystkich rzeczach i osiągnięciach, które chcesz mieć i myślisz sobie „Jak TO będę miał, to będę szczęśliwy!”. Pomyśl o tym i zrozum, że jak będziesz to miał, to się przyzwyczaisz i postawisz sobie kolejny warunek do szczęścia. Przyzwyczaisz się i znajdziesz sobie kolejne TO do zdobycia.

Szukając szczęścia w osiąganiu celów biegasz jak chomik  na kółku. Nie masz szans na trwałe szczęście. Dopiero zaglądając wgłąb siebie odkryjesz radość bez granic w każdej chwili życia. Prawdziwa radość nie jest niczym uwarunkowana. Nie potrzebuje niczego aby zaistnieć.

Kiedyś nie miałem o tym pojęcia. Utkwiłem w pułapce osiągania celów myśląc „jak TEN cel osiągnę to wreszcie będę szczęśliwy!”. Widziałem na własne oczy, że trwałej radości to nie dawało. Gdy już się miałem załamać, że nie wiem co zrobić żeby wyrwać się z pułapki dobrych i złych nastrojów… Zrozumiałem!

Prawdziwa radość płynie z każdej chwili przeżytej w pełni

Prawo Przyciągania – przyciągnąłem tak szybko, że mi szczęka opadła!

Co kilka dni przypominam sobie, że mogę mieć wszystko co tylko zapragnę prawem przyciągania. Wtedy idę na spacer, zastanawiam się czego najbardziej chcę i przyciągam to.

Czasem dostaję od wszechświata figę z makiem.

Wtedy odkrywam, że coś mnie jeszcze blokuje psychicznie przed przyciągnięciem tego, co chcę:

  • Boję się, że nie zasługuję na tyle kasy, ile chcę mieć.
  • Boję się pójść do nowych miejsc i porozmawiać z nowymi ludźmi, a czuję że muszę tam pójść i porozmawiać, żeby poznać kobietę, o której marzę.
  • Albo odkrywam w głębi serca, że tak naprawdę tego nie chcę i tylko mi się wydaje, że chcę.

Tak, czasem pojawiają się te wewnętrzne blokady. Większość ludzi wtedy się wkurza i krzyczy „prawo przyciąganie to brednia dla frajerów i nie działa!”. Ale nie ja. Ja po prostu usuwam blokady.

Faktycznie Prawo Przyciągania nie działa dopóki nie będziesz w 100% psychicznie nastawiony na otrzymanie tego, co przyciągasz. Nie działa dopóki nie podejmiesz pewnej decyzji, całym sobą, że od teraz MASZ TO, co chcesz przyciągnąć.

Taką decyzję uruchamiającą prawo przyciągania podjąłem:

Od teraz mam więcej kontaktów z kobietami i dobrze się bawię w ich towarzystwie!

Tak właśnie zdecydowałem. Mieszkam sam, tak jak lubię. Czasem jednak po kilku dniach samotności mam ochotę z kimś się spotkać. Z kimś czyli z jakąś kobietą – uwielbiam towarzystwo kobiet! Nie musi być w tym nic seksualnego, ale kobiety po prostu są fajne! :-)

Nie miałem pojęcia w jaki sposób moja decyzja się urzeczywistni… Aż tu kilka godzin później przyjaciółka mi pisze, że ma w komputerze awarię programu, który jej zainstalowałem. Cóż mogłem poradzić – przyjechałem!

Co ciekawe, ta sama przyjaciółka rzadko kiedy znajduje dla mnie czas, mając pracę i rodzinę. Wczoraj jednak przyjechałem, naprawiłem usterkę i gadaliśmy i śmialiśmy się do późnej nocy.

Dopiero koło północy przypomniałem sobie, że faktycznie robiłem na to przyciąganie. Opadła mi szczęka! W pół dnia stworzyłem prawem przyciągania coś, co nie miałem pojęcia jak urzeczywistnić.

Bonusowo, podczas rozmowy przyjaciółka pomogła mi zaplanować nowy biznes. Do tego też robiłem przyciąganie, żeby biznes działał skutecznie. ZNOWU szczęka mi opadła, że tak szybko dostałem niespodziewaną pomoc w planowaniu tego biznesu.

Magia prawa przyciągania dzieje się coraz szybciej, gdy całym sercem podejmujesz decyzję, że od teraz MASZ TO COŚ, co chcesz mieć. W tej serii artykułów dowiesz się jak działa prawo przyciągania i jak je uruchomić potężną decyzją.

Niech i Tobie opada szczęka na widok życzeń spełnionych szybciej, niż byś się kiedykolwiek spodziewał!

7 Złotych Pomysłów Jak Szybko Się Zestarzeć w Stresującej Pracy

Dobrze wiesz jak bardzo w dzisiejszych czasach etatowa praca relaksuje i pozytywnie wpływa na zdrowie. :-)

Szczególnie dobrze płatna praca w dużych firmach, gdzie trzeba zostawać po godzinach i współpracować z ludźmi, których najchętniej byś udusił.

W tym artykule dowiesz się jak stresować się bardziej. Dzięki tym Siedmiu Złotym Pomysłom szybciej się zestarzejesz i stracisz swoją stresującą pracę. Co za ulga!

1. Poproś szefa o dodatkowe obowiązki!

Zostajesz po godzinach z przepracowania? Nie szkodzi! Powiedz szefowi, że gdyby miał jakieś dodatkowe zadania to zawsze może na Ciebie liczyć. Przecież Ty tak bardzo lubisz pomagać i się angażować, prawda?

Nie szkodzi, że zostaniesz w pracy od rana do wieczora! Kto by chciał odpoczywać i bawić się, gdy można pracować po godzinach za darmo!

2. Zaprzyjaźnij się z osobą, której nie znosisz!

Na pewno jest w Twojej pracy jakaś osoba, za którą nie przepadasz. Nawiąż z nią lepszy kontakt! Zaangażuj się w projekty wspólnie z tą osobą. Pogadaj z nią na przerwach. Zaproś ją do kina i na kawę. Kup pierścionek i oświadcz się tej osobie – jeśli oczywiście płeć na to pozwala.

Nic tak nie stresuje jak więcej czasu z osobą, której nie znosisz. A jeśli za nią wyjdziesz i będziecie mieć dzieci podobne do tej osoby – zestarzejesz się jeszcze szybciej!

3. Zrób sobie totalny bałagan na biurku!

Porozrzucaj swoje rzeczy wszędzie gdzie się da na biurku, tworząc kilkuwarstwowy bałagan. Spróbuj ułożyć jak najwięcej śmieci, niedokończonego jedzenia i ważnych dokumentów w stos na biurku. Ułóż jak największy bałagan a następnie pracuj na szczycie tej sterty śmieci.

Tylko uważaj, żeby nie spowodować lawiny…

Zobaczysz, bałagan na biurku tak skutecznie stresuje, że wkrótce koledzy zaczną Cię pytać jak Ty to robisz. Też będą chcieli mieć taki bałagan!

4. Odpoczynku unikaj jak ognia!

Relaksujący odpoczynek to największy wróg stresu. Bądź ostrożny wieczorami i weekendami żeby nie odpoczywać zbyt wiele.

Szczególnie wystrzegaj się słuchania przyjemnej muzyki, długiego snu i szalonej zabawy.

Jeśli już musisz zabijać czas to rób to w stresujący sposób – oglądaj filmy o zabijaniu, zadzwoń do tej osoby z pracy, której nie znosisz. W weekend koniecznie martw się tym, jak w poniedziałek praca da Ci popalić.

5.  Koncertuj w korku

Stoisz w korku drogowym? To jest Twój czas, gwiazdo rocka, rozpocznij swój koncert!

Twoim instrumentem jest klakson samochodowy. Naciskaj go jak najczęściej, bo nic tak nie stresuje jak glośne dźwięki. Słowami piosenki niech będą wyzwiska w stronę „pajaca, który spowodował korek”. Wkurzaj się ostro, wkurzaj się często.

Pamiętaj o regule rocka nr 1: Play it ****ing loud!

6. Wyżyj się – niech stres z Ciebie wypłynie!

Zainwestuj w usuwacz stresu – niecałe 40zł na allegro.

Noś go ze sobą do pracy. Gdy czujesz, że stres się zbliża, użyj usuwacza stresu na najbliższym przedmiocie. Najlepiej urządzeniu elektrycznym, lub na kruchym szkle. Nie używaj usuwacza stresu na osobach ze względu na konsekwencje prawne.

7. Pochwal się w komentarzu!

Jeśli żaden z pierwszych sześciu pomysłów nie jest w Twoim stylu – pozostaje Ci siódmy. Napisz w komentarzu jaki jest Twój największy problem lub wyzwanie w stresującej pracy.

Napisz, a poczujesz się lepiej! Dodatkowo, pomożesz mi napisać książkę o usuwaniu stresu w pracy, w której będą prawdziwe Złote Pomysły :-)

Jaki jest Twój największy problem lub wyzwanie w stresującej pracy?

 

Radość Odważnego Życia – Jak się przełamać, gdy ciało odmawia posłuszeństwa

Na widowni zapadła niewygodna cisza. Gorące powietrze (jak to w Indiach) wyciskało ze mnie pot. Ukąszenia komarów (jak to w Indiach) dawały mi popalić.

Pierwsza międzynarodowa debata dobiegała końca. Dzisiaj siedziałem wygodnie na widowni – za to jutro miałem występować w drugiej debacie.

Temat oczywiście dalej pozostał kontrowersyjny. Uczestnicy konkursu-debaty mieli już swoje 3 minuty i wystąpili całkiem nieźle. W ramach podsumowania prowadzący zwrócił się do widowni z pytaniem „Czy ktoś z widowni wyjątkowo chciałby się wypowiedzieć na ten temat?”.

Myślę sobie „Yea, right… Już widzę jak ktoś się odważy wyjść przed 300 Hindusów i 100 reprezentantów państw Ameryki, Azji i Europy.”. Oczywiście miałem rację. Ochotników ani widu ani słychu. Myślę sobie:

„Jeśli ktoś ma na to jaja, to tylko ja. Ale … eech, nie wiem co powiedzieć. No dobra, wiem co powiedzieć, ale co jeśli się pomylę i zrobię z siebie głupka?

To było całe 2 lata temu, ale już wtedy szalenie uwielbiałem występować publicznie. Chciałem wyjść i się wypowiedzieć, ale nie mogłem się zdobyć na odwagę.

Spróbowałem wstać z tłumu siedzącej widowni, ale ciało odmówiło mi posłuszeństwa. Myślałem sobie „wstawaj, dawaj, póki masz szansę” ale nie mogłem… Chciałem ale nie miałem jaj.

Wtedy przypomniała mi się prosta metoda, która kiedyś obiła mi się o uszy.

Jak się przełamać i zrobić coś odważny krok w stronę prawdziwej radości z życia?

To, co wtedy zrobiłem pomaga mi w przeróżnych tarapatach:

  • Gdy mam wstać z łóżka wcześnie rano niewyspany,
  • Gdy mam wstać i wystąpić publicznie,
  • Gdy chcę zagadać do dziewczyny w autobusie, na przystanku itp.
  • Gdy trzeba się zmusić do nudnych obowiązków, np. sprzątania domu
  • Gdy chcę kogoś o coś poprosić, przeprosić lub przyznać się do czegoś, ale nie mogę się zdobyć na odwagę

To świetna metoda i gdy ją już wyćwiczysz, będziesz mógł się przełamać w każdej sytuacji. Jedyne czego wymaga to odrobina skupionej koncentracji:

Siedząc wtedy na debacie i zdobywając się na odwagę, żeby wstać, zacząłem zalewać swój umysł myślą o wstaniu z krzesła. Skupiłem się tylko i wyłącznie na tym, by moje ciało wstało. Myślałem sobie „Wstań! Wstań! Wstań TERAZ!”. Wyobraziłem sobie, że wstaję. Skupiłem się na ruchu rąk opierających się o krzesło i wypychających mnie w górę. Skupiłem się na ruchu wstawania z krzesła.

Moje ciało nie było w stanie oprzeć się rozkazowi, który tak mocno wysyłałem we wszystkich trzech modalnościach:

  1. powtarzając w myślach „wstawaj!”,
  2. wyobrażając sobie, że wstaję,
  3. czując ruch swoich mięśni, które wstają

Nie myślałem co będzie dalej, co będę mówił i jak wypadnę. Skupiłem się tylko na tym, żeby wstać. I udało się!

Potem już poszło gładko. Skupiłem się tylko na tym, żeby podnieść rękę. A potem skupiłem wszystkie swoje siły, żeby się uśmiechnąć i powiedzieć „I would like to speak, if I can have the chance”.

Dalej nie było odwrotu. Wyszedłem na scenę, rzuciłem mocny argument poparty oczywistym przykładem i przekonałem do siebie większość widowni. Zszedłem słysząc oklaski – przysiągłbym że były głośniejsze, niż otrzymali zawodnicy mówiący przede mną.

Może to dlatego przypadłem do gustu publice, że byłem jednym z nich – gościem z widowni? Wystąpiłem, choć nie musiałem. Przełamałem swój strach i do dzisiaj jestem z tego dumny.

Technika jest prosta – skup WSZYSTKIE swoje siły i CAŁĄ swoją uwagę na pierwszym kroku do tego, co chcesz zrobić:

  • Jeśli chcesz wstać z łóżka, najpierw zmuś się do dziarskiego przeciągnięcia się
  • Jeśli chcesz zagadać do dziewczyny, najpierw skoncentruj się w 100% na spojrzeniu jej w oczy z uśmiechem. Dopiero gdy to zrobisz, wydaj z siebie dźwięk „hej!” A co powiedzieć dalej – tym się martw później!
  • Jeśli chcesz się zmusić do zmywania podłogi to skoncentruj wszystkie swoje siły na wstaniu i pójściu do łazienki. To łatwe – umiesz przecież pójść do łazienki. Dopiero potem myśl o nalaniu wody i płynu do wiaderka. A dopiero potem o zamoczeniu mopa. Jeden krok naraz.

Skup wszystkie swoje siły na pierwszym kroku. Wydawaj głośne komendy pewnym głosem w swojej głowie. Wyobrażaj sobie że to robisz. Czuj ruch swoich mięśni robiących to, do czego chcesz się przełamać. Zobaczysz, że Twoje ciało nie oprze się tak silnemu rozkazowi.

Następnie skup się na drugim kroku. Potem trzecim. A potem już pójdzie coraz łatwiej.

Jasne, wymaga to trochę samodyscypliny. Ale jeśli naprawdę chcesz zrobić coś odważnego, to jest sposób żeby się przełamać i do tego zmusić.

Technika – trochę wysiłku i koncentracji

Bycie z siebie dumnym przez resztę swojego życia, bo zrobiłeś coś wyjątkowego – BEZCENNE

Miej jaja aby podążyć za swoim sercem, a odnajdziesz radość z życia

Wbrew pozorom, ten artykuł kieruję do Ciebie niezależnie od Twojej płci, więc czytaj dalej!

Czy chciałeś kiedyś coś zrobić, ale Ci się nie chciało? To dopiero paradoks! Ten artykuł nauczy Cię jak się przełamać i czerpać radość z życia DZIAŁAJĄC!

Wczoraj po południu siedziałem na krześle i gapiłem się w monitor pustym wzrokiem. Głęboko pod kopułą mojej czaszki toczyła się wewnętrzna bitwa:

Continue reading “Miej jaja aby podążyć za swoim sercem, a odnajdziesz radość z życia” »

« Older Posts